Maciej Miezian

 

Krzesławice, Wioseczko moja ukochana,

Z rąk niecnego jurysty niedawno wyrwana!

I kiedyż cię zobaczę od więzów swobodny?

Kiedyż zacznę żyć, siebie i twych wdzięków godny?

Bawiąc się lub pracując, lub śpiąc wpośród cienia,

Wiodąc biednego życia miłe zapomnienia...

 

Hugo Kołłataj, Daremne projekta

„Krzesławice, Wioseczko moja ukochana...” – pisał Hugo Kołłątaj, kiedy po upadku powstania kościuszkowskiego siedział w austriackim więzieniu w Ołomuńcu. Tęsknił do tego miejsca bardziej niż do jakiegokolwiek na świecie, a przecież ani się tutaj nie urodził, bo przyszedł na świat w Dederkałach Wielkich na Wołyniu, ani też nie był to jego jedyny majątek (należały do niego na przykład również pobliskie Bieńczyce). Hugo Kołłątaj prowadził bardzo aktywne życie: pisał, podróżował, działał na niwie politycznej, reformował krajowe szkolnictwo w ramach Komisji Edukacji Narodowej. Wszystko to wymagało od niego stałej obecności w stolicy lub w którymś z wielkich ośrodków: Wilnie, Lwowie bądź Krakowie. Jednak gdy pisał te wersy, był już człowiekiem przegranym. Siedział w więzieniu, a jego przyszłość malowała się ponuro – dlatego tęsknił do miejsca, gdzie mógłby zaznać chwili słodyczy i spokoju.

Mówi o tym poemat „Daremne projekta”, z którego pochodzi przytoczony cytat. Dzieło to jest dla nas o tyle cenne, że zawiera opis budynków dworskich, ogrodów i zabudowań gospodarczych dziś już nieistniejących, gdy bowiem Kirchmayerowie wznieśli tu nową rezydencję w 1826 r., dawny dworek Hugona Kołłątaja przemieniono w „kuchnię letnią”. Stała ona mniej więcej tam, gdzie dziś znajduje się latarnia koło parkingu. Resztki tej budowli istniały tu jeszcze w 1918 r., potem je rozebrano.

Kirchmayerowie byli wielkimi bankierami. Ich rodowa siedziba mieściła się w pobliskim Pleszowie, zakupionym od Czartoryskich. Tam też wystawili sobie okazały dom, który z czasem przemienił się w prawdziwy pałac. Krzesławice stanowiły tylko jeden z licznych folwarków, które puszczano w dzierżawę. Jakiś czas gospodarował tu jeden z rodu – galicyjski polityk Julian Kirchmayer, ale z punktu widzenia piśmiennictwa ważniejszy okazał Kazimierz Girtler, syn rektora Uniwersytetu Jagiellońskiego, Sebastiana Girtllera. Był to człowiek bywały w świecie, w dodatku parający się piórem i chętnie spisujący dla potomnych opasłe pamiętniki. W 1971 ukazały się w dwa tomy jego wspomnień (Kazimierz Girtler, Opowiadania, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1971). Znajdują się tam wzmianki o jego działalności w Krzesławicach, opisy życia chłopów i ich mentalności, wizyty u okolicznych dzierżawców, refleksje o polityce... etc. Słowem, nakreślił Girtler barwną panoramę życia wiejskiego z pierwszej połowy XIX w.

Tak na przykład opisywał zabawy chłopów:

„Wesela bywały szumne. Godawiec, sołtys, którego liczą dziś na kilkanaście tysięcy gotówki, wydając córkę za mąż do Mogiły, prócz wina, miodu, araku, piwa, kupił 40 garnców okowity. Takie wesele zwykle trwało cały tydzień. Wyprawę panny młodej – pościel, skrzynię – przewożą uroczyście na wozie, na którym ona siedzi; przy strzelaniu i krzyku z domu odjeżdża.  Bywają przy tym maskarady i różne wyskoki wesołości, śpiewy wdzięczne, choć wrzaskliwe, a taniec szalony. Taki taniec w porządnych krakowskich ubiorach, jaki bywał w krzesławickiej karczmie, prawdziwie że warto choć raz w życiu oglądać. Lud to, lud niezrównany do wszystkiego, gdyby jeno nie był bałamucony i narowiony. Jakiż to lud był za Jagiellonów – ten lud krakowski. Cóż on wart był dla każdego z królów polskich, cóż on wart i dziś jeszcze !”  (Girtler,... s. 169-170)

Następny właściciel majątku nie pisał zbyt wiele, lecz za to pozostawił liczne szkice i widoki tych okolic. Chodzi tu, oczywiście, o Jana Matejkę, który w 1876 r. nabył dwór oraz 330 morgów ziemi (około 160 ha) za 92 tys. złotych reńskich uzyskanych ze sprzedaży obrazu „Batory pod Pskowem”. Artysta był niezwykle przywiązany do tego miejsca, choć gospodarował nie najlepiej (jako malarz niewielkie miał pojęcie o pracy na roli, zaś lata nieurodzaju dodatkowo pogłębiły kryzys). Po jego śmierci rodzina sprzedała włość za jedyne 54 tys. złr., choć do tego czasu ceny ziemi znacznie wzrosły. Sporządzony na potrzeby procesu sądowego inwentarz (rodzina sądziła się o spadek) jest kolejnym ciekawym źródłem dotyczącym dziejów dworu i samych Krzesławic.

Matejko często umieszczał krzesławicki pejzaż na swoich obrazach w charakterze tła. Występuje on w portretach dzieci, „Rzeczpospolitej Babińskiej” oraz w dziele „Bolesław Rogatka i Anna Deren”. Z kolei konie z dworskiej stajni pojawiają się m.in. na płótnach: „Jan III Sobieski pod Wiedniem” oraz „Kościuszko pod Racławicami”. Szczególnie ten drugi obraz mocno związany jest z Krzesławicami, bo tutejsi chłopi pozowali malarzowi do postaci kosynierów (jeden z nich, wyobrażający Bartosza Głowackiego, zmienił sobie potem nazwisko z Boligłowa na Głowacki). Poza tym widoczny na obrazie kopiec, na który wjeżdża Naczelnik, rzeczywiście znajdował się na końcu dworskiego ogrodu. Matejko umieścił też na płótnie dawnego właściciela dworu w Krzesławicach, Hugona Kołłatają, choć akurat jego pod Racławicami nie było.

Wśród zachowanych rysunków Matejki wiele dotyczy Krzesławic. Niektóre z nich zawierają objaśnienia, stąd np. wiemy, jak wyglądał Janek Krzepina – fornal czy miejscowy geniusz – Grzymek, a także jak odbywał się przyjazd na wieś rodziny Matejków (zdarzenie to przedstawił artysta w formie zabawnej autokarykatury). W salach watykańskich znajduje się malowidło przedstawiające wręczenie papieżowi obrazu „Jan III Sobieski pod Wiedniem”. Wśród sportretowanych tam osób rozpoznać można wójta z Krzesławic, którego Matejko zabrał do Rzymu jako przedstawiciela ludu polskiego.

Sam Mistrz Jan pamiętników nie zostawił, ale spisywał je jego sekretarz, Marian Gorzkowski, który przedstawiał życie malarza czasami godzina po godzinie. Poznali się akurat owego 1876 r., kiedy to artysta kupił Krzesławice. Gorzkowski tak to wspomina:

„W końcu tego roku [tj. 1876] przypada sprzedaż wielkiego obrazu, „Stefana Batorego”, który zakupił hrabia Tyszkiewicz z Litwy, oraz nabycie wsi Krzesławic,  gdzie urządzona została także letnia dla artysty pracownia. Zdobycie na własność wioski  jest zawsze dla każdego najulubieńszym marzeniem, toteż artysta cieszył się bardzo, że już posiada na własność kawał tej polskiej ziemi, którą z dzieciństwa ukochał.” (Marian Gorzkowski, Jan Matejko, Kraków 1993, s. 75-76).

Pamiętniki Gorzkowskiego są dziełem bezcennym zarówno do poznania biografii Matejki, jak i dziejów Krzesławic. Odnotowują niezwykle dokładnie, jakie obrazy artysta tu namalował, kto mu służył za model, kto go odwiedzał... itp. Zachował się z tych czasów także artykuł w „Kurierze Warszawskim” napisany przez dziennikarza, który odwiedził Matejkę w jego wiejskiej rezydencji (gospodarz malował wówczas „Rzeczpospolitą Babińską”, dając jako tło jabłonie w swoim sadzie ).

Obraz Krzesławic pojawia się także w pamiętnikach gen. Jerzego Kirchmayera. Ten doskonały żołnierz, uczestnik wojny polsko-bolszewickiej i kampanii wrześniowej 1939 r., dowódca Okręgu Warszawskiego Armii Krajowej, a przy tym ceniony historyk wojskowości, spędzał w dzieciństwie letnie wakacje w krzesławickim młynie, który pozostał w rękach rodziny po sprzedaży dworu w 1876 r. i aż do 1913 r. stanowił ich własność. Generał tak pisał o jego znaczeniu:

„Ale młyn krzesławicki był jakby jakimś rodowym dobrem rodziny Kirchmayerów. Miał go dziadek, potem stryj Kanty, teraz rodzice. W Krzesławicach wyrośli moi stryjowie i ich siostry. (...) Krzesławice były już jakby ostatnim wspomnieniem jeszcze niedawnej świetności Kirchmayerów. Pewnie tu zawiązał się mariaż Beaty, córki właściciela dworu krzesławickiego, mistrza Jana Matejki, z moim stryjem Wincentym Kirchmayerem. Z Krzesławic było niedaleko do Pleszowa, w którym grzebano – niczym na Wawelu – zmarłych członków naszego rodu.” (Jerzy Kirchmayer, Pamiętniki, Książka i Wiedza, Warszawa 1965 s. 56-57)

Także w XX w. dworek był często malowany i uwieczniany na błonie fotograficznej. Na przykład w zbiorach Muzeum Dworku Matejki znajduje się scena rodzajowa zatytułowana „Poranek w Krzesławicach” pędzla bratanka Mistrza Jana, Stefana Matejki. Jest tam też widok dworku z 1942 r. namalowany przez Leszkę oraz inny, wykonany przez Stefana Rostworowskiego w latach 70.

Muzeum Historyczne Miasta Krakowa posiada liczne zdjęcia Henryka Hermanowicza i Stanisława Gawlińskiego pokazujące stan dworku z czasów, gdy mieszkała tu ostatnia dziedziczka, Maria Burzyńska. Widać tam nieistniejące już zdobienia sufitu w salonie oraz budynki spichlerza i stajni, rozebrane w latach 70.

Gdy w pierwszej połowie lat 90. byłem kustoszem Muzeum Dworku Matejki, nagrano tutaj kilka przedstawień Teatru Telewizji, głównie w reżyserii Kazimierza Kutza. Ponieważ były to z reguły sztuki Czechowa albo Ostrowskiego, rezydencja Matejki na parę tygodni zmieniała się w rosyjską prowincję, zaś przez pokoje przewijała się plejada wybitnych polskich aktorów: Anna Dymna, Agnieszka Grochal, Dorota Segda, Jerzy Bińczycki, Jan Frycz czy Zbigniew Zamachowski.

Reasumując, można powiedzieć, że co do ilości pisanych i malowanych przekazów Krzesławice ustępują na terenie Nowej Huty jedynie Mogile, gdzie znajduje się słynny Kopiec Wandy i klasztor cystersów. Zapewne wiele z pejzaży Krzesławic robionych np. przez uczniów Matejki, którzy przyjeżdżali do niego na „majówki”, wisi nierozpoznanych w muzeach i zbiorach prywatnych.

Dom Matejki w Krzesławicach jest uważany za jeden z najcenniejszych przykładów architektury dworkowej w Polsce. Jego wizerunek umieszcza się w albumach, a nawet znalazł się na znaczku pocztowym. Także sama wieś warta jest obszernej monografii, bo szczyci się bogatą historią i wybitnymi mieszkańcami.